Ikona oka Wersja dla słabowidzących

Covid-19 stał się katalizatorem koncepcji smart city. Czy miasta wyciągną wnioski z pandemii i kolejnych czyhających zagrożeń?

Sidewalk, projekt smart city realizowany w Toronto przez Google’a, to jedna z najgłośniejszych ofiar pandemii i wyjątek potwierdzający regułę, że inteligentne miasta to jeden z kluczowych sposobów na współczesne kryzysy

/fot.mat. pras "Życie Regionów" - Sidewalk, projekt smart city realizowany w Toronto przez Google’a, to jedna z najgłośniejszych ofiar pandemii i wyjątek potwierdzający regułę, że inteligentne miasta to jeden z kluczowych sposobówna współczesne kryzysy/

 

Nowoczesne zarządzanie miejską  infrastrukturą  zyskuje  na  znaczeniu,  ale  często  dopiero  wówczas gdy nadchodzi kryzys. Tak było, gdy w 2012 r. w Nowy Jork uderzył niszczycielski huragan Sandy, powodując 19 mld dol. strat, czy gdy w 2016 r. zamachowiec wjechał ciężarówką w tłum na promenadzie w Nicei, zabijając 87 osób. Wnioski   wyciągane   post   factum sprawiły, że największa amerykańska  metropolia  zaplanowała inwestycje w zabezpieczenie  systemów  energetycznych,   telekomunikacyjnych   i   transportu,   a   wiele   europejskich  miast  postawiło  na  różnego  rodzaju  fizyczne  bariery   i   systemy   ochrony   mieszkańców   (ponad   jedna   trzecia  londyńczyków  badanych przez ATG Access chce od władz   miejskich   wdrażania   zaawansowanych  „smart”  zabezpieczeń  na  ulicach,  chroniących  przed  takiego  typu  incydentami jak ten w Nicei).Dziś  metropoliom  przyszło  mierzyć się z kolejnym wyzwaniem – pandemią.–  Miasta  na  całym  świecie  doświadczyły kryzysu wywołanego pandemią. Wezwania do zachowania dystansu społecznego,  ograniczenia  w  przemieszczaniu   się,   zamykane   urzędy, zawieszana komunikacja publiczna to tylko niektóre z  jego  przejawów  –  wylicza  Grzegorz   Pióro,   menedżer   SPIE Building Solutions. Jak   wyjaśnia,   w   efekcie   wprowadzono  w  życie  wiele  rozwiązań ułatwiających funkcjonowanie mieszkańcom. – W wielu  przypadkach  spełniają  one kryterium budowy inteligentnego miasta. Część z nich zapewne pozostanie z nami na dłużej,  być  może  nawet  na  stałe – dodaje.

Długa lista wyzwań

Eksperci   przekonują,   że   skutecznie wdrażane strategie smart city są w stanie sprostać wyzwaniom   współczesnego   świata. Tym bardziej że problemów będzie przybywać – wystarczy    wymienić    choćby    zmiany  klimatyczne.  W  tym  pierwszym przypadku to same miasta  są  w  dużej  mierze  ich  sprawcą. Choć zajmują zaledwie 2 proc. powierzchni Ziemi, to  „konsumują”  78  proc.  wytwarzanej tu energii i odpowiadają  za  ponad  60  proc.  emisji  gazów    cieplarnianych.    W    efekcie ocieplenia klimatu oraz podniesienia  poziomu  mórz  i  oceanów w ciągu paru dekad z map  mogą  zniknąć  Wenecja,  Osaka, część Bombaju i Lagos czy Key West na Florydzie.A  powodzie  i  anomalie  pogodowe to tylko część wyzwań. Metropolie  muszą  zmierzyć  się choćby z zalewem imigrantów   czy   cyberterroryzmem   (tylko  w  ub.r.  ofiarą  ataków  hakerskich i żądań okupu padło   kilkanaście   amerykańskich miast, w tym Nowy Orlean, Baltimore czy Atlanta). Do tego spektrum zagrożeń dołączyła epidemia koronawirusa.–  Covid19  to  nowy  rodzaj  kryzysu,  z  którym  muszą  się  zmagać   miejskie   władze,   i   swego rodzaju masowy globalny  eksperyment  dla  ludzi  i  technologii – ocenia Mark Coeckelbergh,  profesor  filozofii  Uniwersytetu Wiedeńskiego.Jak pisze na stronach uczelni: „Pandemia, jak niemal każdy kryzys, stawia pytania o interakcje  społeczne  i  naturę  społeczności oraz ich związek z technologią i cyfryzacją”. Jego zdaniem w czasie epidemii  bardziej  niż  kiedykolwiek wcześniej włodarze miast potrzebują dostępu do bieżących  informacji  i  zbiorów  danych  z  zakresu  bezpieczeństwa.   Systemy   obserwujące   rozprzestrzenianie się wirusa i przepływ  ruchu  miejskiego,  analizujące jakość wody pitnej i powietrza, informacje o awaryjności infrastruktury drogowej,  wodociągowej  i  energetycznej, platformy zarządzania komunikacją    publiczną    to    elementy, które stanowią tkankę  współczesnych  inteligentnych  miast,  a  dziś  zyskały  na  znaczeniu.

Sensory, drony i autonomiczne pojazdy

Potwierdza to przykład Chin, jednego z wiodących na świecie rynków pod względem zaawansowania wdrażania rozwiązań z zakresu smart city. Tam technologie  „smart”  –  w  postaci  specjalnych aplikacji dla mieszkańców   oraz   rozwiniętej   infrastruktury    różnego    rodzaju    sensorów i czujników (kontrolujących  w  dużej  mierze  ludzi  poprzez  ich  identyfikację,  badanie temperatury i określanie położenia) – przyczyniły się do szybkiego  uporania  się  z  rozprzestrzeniającą się pandemią. Podobne rozwiązania, z wykorzystaniem  Smart  City  Data  Hub i miejskiego monitoringu, zastosowano  w  Korei  Płd.  Z  kolei w Dubaju system automatycznego   sczytywania   tablic   rejestracyjnych  (na  co  dzień  używany w celu poprawy bezpieczeństwa na drogach) wykorzystano     do     wykrywania     mieszkańców,  którzy  podczas  lockdownu  opuszczali  domy  bez zezwolenia.Iris  Pang,  główna  ekonomistka  w  chińskim  oddziale  ING, przekonuje nawet, że kraj ten  nie  wyszedłby  z  recesji  wywołanej przez Covid19 tak szybko, gdyby nie właśnie owe rozwiązania   inteligentnych   miast.– Covid19 pokazał, jak inteligentne miasta mogą skutecznie ograniczać szkody wynikające  z  kryzysów,  gdy  one  wystąpią,  a  nawet  pomagać  w  zapobieganiu im – twierdzi Iris Pang.Carlo Ratti, dyrektor w MIT Senseable City Lab, zaznacza, że  choć  obecny  kryzys  jest  dramatyczny, to może stać się ważnym  polem  testowym  innowacji.   I   Chiny   pandemię   oraz  lockdown  potraktowały  jako poligon doświadczalny. W miastach,  zgodnie  z  dewizą  Rahma    Emanuela,    byłego    burmistrza   Chicago,   który   mówił: „nigdy nie pozwól sobie na   zmarnowanie   kryzysu”,   masowo  testowano  technologie autonomicznych samochodów czy dronów, które dostarczały  m.in.  szpitalom  próbki  medyczne  czy  mieszkańcom  niezbędne artykuły. W tym przypadku również w Polsce podjęto próby z takimi innowacyjnymi rozwiązaniami. Dron Hermes w ramach testów na kilkukilometrowym odcinku przewiózł między warszawskimi  placówkami  medycznymi próbki z wymazami do badań  (docelowo  ma  odciążyć  tzw.   karetki   wymazówki),   a   bezzałogowiec firmy Spartaqs w Katowicach wykonał dezynfekcję przestrzeni publicznej. Sławomir  Huczała,  główny  konstruktor  w  Spartaqs,  podkreśla,  że  dron  ma  specjalną  konstrukcję,  która  umożliwia  mu zabranie na pokład 15 litrów płynu    do    antyseptycznych    oprysków. – Z jednego załadowania dronoid będzie w stanie odkazić  kilka  przystanków.  To  wydajniejsze i bezpieczniejsze rozwiązanie  niż  piesi  opryskiwacze – mówi. Tego typu innowacyjne drony zastosowano też we Włoszech i w Singapurze. Ale przykładów innowacyjnych  działań  samorządów  z  Polski  jest  więcej.  Na  ulicach  miast  pojawiły  się  maseczkomaty, nad wieloma miejscowościami zawisły drony do automatycznej   detekcji   skupisk   ludzi, wdrożono tzw. urzędowe paczkomaty  czy  zewnętrzne  okienka  z  bezkontaktowymi  dziennikami podawczymi. Wśród ciekawych rozwiązań Grzegorz  Pióro  wskazuje  również CityBoxOffice, czyli mobilny punkt obsługi poprzez wideokonferencje,    wdrożony    w    Otwocku,  sesje  rady  miasta  w  Szczecinie w postaci wideokonferencji czy stałe spotkania live w mediach społecznościowych organizowane przez prezydentów Wrocławia Jacka Sutryka i Poznania Jacka Jaśkowiaka.–    Technologie,    których    wdrażanie ciągnęło się latami, w wielu miastach zostały uruchomione  w  ciągu  tygodni,  a  nawet dni. Znalazły się dodatkowe  pieniądze  na  działania  podnoszące  poziom  bezpieczeństwa i zdrowia mieszkańców – mówi Grzegorz Pióro. – I nie  chodzi  tylko  o  akcje  prospołeczne,  jak  przeciwdziałanie gromadzeniu się mieszkańców, czy rozdawanie środków ochronnych,   ale   również   o   stricte rozwojowe: uruchamianie usług, które pozwalają korzystać z urzędów i infrastruktury   samorządowej   w   bezpieczny zdalny sposób.

Szansa czy zagrożenie

Analitycy  uważają,  że  Covid19 przyspieszy wiele działań  związanych  ze  smart  city.  Anna Lisa Boni, sekretarz generalna unijnego stowarzyszenia EurocCities, twierdzi nawet, że budżety miejskie będą się teraz koncentrować na inwestycjach w   cyfryzację   i   rozwiązania   „smart”, aby zwiększyć odporność mieszkańców na tego typu zagrożenia. Ale kryzys związany z koronawirusem, mimo że stał  się  napędem  dla  nowych  technologii, stanowi też zagrożenie dla realizacji wielu projektów  smart  city.  Oczywiście  chodzi o pieniądze.  Theo Blackwell, dyrektor ds. cyfrowych  w  londyńskim  magistracie,  wskazuje,  że  nadszarpnięte   przez   Covid19   budżety  sektora  publicznego  będą musiały zostać ponownie oszacowane.  Jak  wyjaśnia  na  łamach   serwisu   CityMetric,   projekty będą wymagały żelaznych   uzasadnień   biznesowych.  Problemy  z  finansowaniem należy – jego zdaniem – umiejętnie rozwiązać i, zamiast wstrzymywać,  skutecznie  je  dostosować do nowych warunków.  Jako  przykład  wskazuje  Londyn,  który  zmienił  przeznaczenie  niektórych  projektów,  w  tym  m.in.  sieci  czujników  jakości  powietrza  –  te  w  czasie  pandemii,  dzięki  algorytmom przetwarzania obrazu, wykorzystano  do  analizy  ruchu  w  mieście  i  oceny  przestrzegania  obostrzeń  związanych z izolacją.Ale groźbę spowolnienia inwestycji w smart city dostrzega również  Bettiny  TratzRyan,  analityczka  firmy  Gartner.  –  Obecnie  wszyscy  mają  problem z finansami, więc z pewnością niektóre projekty zostaną  odłożone  lub  ograniczone  – zauważa.Jedną  z  ofiar  Covid19  jest  głośny projekt Sidewalk. Chodzi  o  budowę  inteligentnego  miasta w jednej z dzielnic Toronto,  za  którą  stał  Google.  Firma zarzuciła warte niemal 1 mld  dol.  przedsięwzięcie  w  maju,  gdyż  tworzenie  miasta  połączonego   z   internetem,   wyposażonego w autonomiczne auta, podgrzewane chodniki,   wszechobecne   czujniki   okazało się w sytuacji kryzysu związanego  z  koronawirusem  „niepewne ekonomicznie”.Jednak,    jak    podkreśla    TratzRyan, inteligentne miasta  to  sposób  na  wyjście  z  kryzysu  Covid19.  A  o  skali  rozwoju  przedsięwzięć  związanych  z  ich  budową  mogą  świadczyć  prognozy  MarketWatch. Według nich globalny rynek   smart   city   w   latach   2020–2023 będzie rozwijał się w   tempie   ponad   22   proc.   rocznie. Z kolei wedle Mordor Intelligence  w  2019  r.  tego  typu projekty na świecie warte były ok. 625 mld dol. A już za  sześć  lat  wartość  ta  przekroczy 1,7 bln dol.


Autor: Michał Duszczyk
Źródło: Wydanie specjalne "Życia Regionów"
regiony_logo.png
Publikacja: Rafał Porada